Początek roku, to czas rozliczenia się z samym sobą, w którym wiele osób tworzy swoje listy noworocznych postanowień.

Mój stosunek do noworocznych postanowień

/
0 Comments

Początek roku, to czas rozliczenia się z samym sobą, w którym wiele osób tworzy swoje listy noworocznych postanowień.

Jedni chcą schudnąć, inni wprowadzić do swojego życia zdrową dietę, a jeszcze inni zmienić pracę czy zdobyć jakieś nowe umiejętności. Siłownie pękają w szwach, na półkach supermarketów brakuje jarmużu, a motywacyjne poradniki wyprzedały się już pod koniec grudnia. Ale to wcale nie znaczy, że wszystkie te plany, zakończą się sukcesem. Wręcz przeciwnie. Duża część z nich, umrze naturalną śmiercią, jeszcze przed końcem stycznia.

Chociaż sama nie robię i nigdy nie robiłam noworocznych postanowień, to moim celem, w żadnym razie, nie jest szydzenie z osób, które chcą żyć inaczej niż ja. Chcę Ci jedynie powiedzieć, że jeżeli pragniesz zmienić siebie, albo jakąś sferę swojego życia, która nie do końca Cię satysfakcjonuje, to nie potrzebujesz do tego specjalnej okazji. Jeśli w czerwcu uznam, że chciałabym zrzucić parę kilogramów, to przecież nie będę czekała do nowego roku, żeby uczynić z tego swoje postanowienie. Chcę coś zmienić? Działam. Tu i teraz.

Jak ja to robię? Pierwszy krok, to podjęcie decyzji i wytyczenie sobie celu, do którego będę dążyć. Zdaję sobie sprawę, że będzie ciężko, że w pewnym momencie dopadnie mnie kryzys. Ale hej! Podjęłam decyzję, więc żadnych wymówek. Najważniejsze żeby się nie poddawać.
Drugą istotną dla mnie sprawą, jest stopniowe wprowadzanie zmian. Nigdy nie nakładam na siebie zbyt wielu zadań. Staram się ocenić, ile z nich dam radę wykonać i ile czasu będę na to potrzebowała. Dzięki temu, z żadnego zadania nie muszę rezygnować i każdego dnia, z satysfakcją mogę je odhaczyć w swoim notesie, jako zrealizowane :)
Staram się również, żeby realizacja celów sprawiała mi frajdę, a nie była czymś w rodzaju przykrego obowiązku. Jeśli np. zaczynam naukę nowego języka, to nie siedzę nad słownikiem i nie wkuwam na siłę słówek. Zamiast tego, korzystam z aplikacji, które pozwalają mi przyswajać wiedzę w formie zabawnych testów czy quizów, czytam proste teksty w obcym języku, albo słucham podcastów. Taka forma nauki jest dla mnie mniej nużąca i dużo bardziej efektywna. Jasne, że czasem trzeba posiedzieć nad książkami. Ważne jednak, żeby nie uczynić z tego przykrego obowiązku.

Mam nadzieję, że ten tekst zainspiruje kogoś do podjęcia nowego wyzwania. Pamiętajcie, że doskonalenie siebie, to najlepsza inwestycja, a spamowanie na portalach społecznościowych zdjęciami z tekstem „Nowy rok – nowa ja”, to jeszcze żadna zmiana ;)




Do następnego...
M.




Źródła zdjęć: 1


Zobacz również

Brak komentarzy :

Obsługiwane przez usługę Blogger.