Z lekkim poślizgiem, ale w końcu przygotowałam dla Was drugą część postu z moimi ulubionymi serialami. Zapraszam.

Wieczorne czasoumilacze, czyli moja subiektywna lista seriali godnych uwagi (cz.2)

/
0 Comments

Z lekkim poślizgiem, ale w końcu przygotowałam dla Was drugą część postu z moimi ulubionymi serialami. Zapraszam.

Jeśli przegapiłeś pierwszą część, znajdziesz ją tutaj <KLIK>
No to jedziemy ;)



LUCYFER (LUCIFER), 2016-
Seriale fantastyczne albo się lubi, albo nie. Ja akurat uwielbiam ten gatunek, więc serial, którego głównym bohaterem jest znudzony władca piekieł, który postanawia opuścić swoje królestwo i  poprowadzić w Los Angeles, ekskluzywny klub nocny, a "po godzinach", rozwiązywać zagadki kryminalne, był dla mnie pozycją obowiązkową. Brzmi trochę absurdalnie? Owszem, pomysł jest faktycznie dość dziwny, ale ten serial naprawdę bardzo dobrze mi się ogląda. Tom Ellis, jako z jednej strony bezwzględny, a z drugiej niezwykle czarujący Lucyfer, spisuje się świetnie. 
Moja rada: do tego serialu nie można podchodzić zbyt serio. Duża dawka dystansu i poczucia humoru, jest kluczem do udanego seansu :)




NOCNY RECEPCJONISTA (THE NIGHT MANAGER), 2016
Hotelowy recepcjonista i były żołnierz Jonathan Pine, zostaje zrekrutowany przez tajne służby, aby zinfiltrować otoczenie handlującego bronią biznesmena. 
Ten miniserial chciałam obejrzeć głównie z powodu obsady. Sama historia, moim zdaniem, lekko naciągana i czasem można dostrzec kompletny brak logiki, ale mimo wszystko, można się wciągnąć. Szczególnie, jeśli ktoś lubi seriale kryminalne. Jeśli nie, to warto zerknąć, choćby dla samych aktorów, grających główne role: Toma Hiddlestona i Hugh Laurie.




PRZYJACIELE (FRIENDS), 1994-2004
Czy jest ktoś, kto nie słyszałby o Friends? To absolutny klasyk i obowiązkowa pozycja na liście każdego serialomaniaka. Najlepszy poprawiacz humoru i jeden z niewielu seriali, do których lubię wracać, włączając sobie kompletnie przypadkowe odcinki. Pełen ciepła, humoru i genialnych tekstów, których po prostu nie da się zapomnieć.




SHERLOCK, 2010-
Nienawidzę twórców Sherlocka... za to, że tak długo każą widzom czekać na kolejne odcinki. Ten serial, to w tym momencie, mój niezaprzeczalny numer jeden. Idealnie trafia w mój gust. Jest w nim wszystko, czego oczekuję od dobrego serialu: wyraziści bohaterowie, niepowtarzalny klimat, zagadki do rozwikłania i szczypta humoru. Kiedy tylko pojawia się nowy odcinek, cały świat może przestać istnieć, bo liczy się tylko Sherlock :D 
To po prostu ideał!




SZEŚĆ STÓP POD ZIEMIĄ (SIX FEET UNDER), 2001-2005
Do Six Feet Under miałam dwa podejścia i dopiero za drugim razem udało mi się obejrzeć go w całości. To jeden z tych seriali, do których zwyczajnie trzeba dojrzeć. Uświadamia nam, że wszystko przemija, a każde życie jest drogą, na końcu której na wszystkich czeka śmierć. Serial bardzo szczery i ... taki ludzki, życiowy.
Nie da się przejść obok niego obojętnie. Zostaje w głowie jeszcze na długo po seansie.




TEORIA WIELKIEGO PODRYWU (THE BIG BANG THEORY), 2007-
W przypadku seriali komediowych, jest podobnie jak z tymi fantastycznymi. Albo czujesz ten klimat, albo nie. Big Bang Theory, w mój gust, trafia idealnie, bo ja po prostu uwielbiam takie klimaty :D Pomysł był bardzo prosty - pokazanie czterech przyjaciół, typowych nerdów i ich problemów w relacjach z kobietami, ale okazał się strzałem w dziesiątkę. 
Każdy odcinek potrafi poprawić mi humor na resztę dnia. No i jest jeszcze Sheldon, typowy geniusz perfekcjonista ;) Według mnie, to najmocniejszy punkt obsady. Będzie mi bardzo smutno, kiedy zakończą emisję serialu. 


To by było na tyle. Mam nadzieję, że moje propozycje przypadną Wam do gustu i skorzystacie z moich rekomendacji podczas długich jesiennych wieczorów ;)
Któraś pozycja szczególnie Was zaciekawiła? Koniecznie dajcie znać w komentarzach.




Do następnego...
M.




Źródła zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7


Zobacz również

Brak komentarzy :

Obsługiwane przez usługę Blogger.