Nie będę owijać w bawełnę. Od seriali jestem po prostu uzależniona i pochłaniam je w ilościach hurtowych.

Wieczorne czasoumilacze, czyli moja subiektywna lista seriali godnych uwagi (cz. 1)

/
0 Comments

Nie będę owijać w bawełnę. Od seriali jestem po prostu uzależniona i pochłaniam je w ilościach hurtowych.

Wieczór z ulubionymi bohaterami i oczywiście smacznymi przekąskami (tak, od dobrego jedzenia też jestem uzależniona), to jeden z moich ulubionych sposobów na spędzanie wolnego czasu.
Jeśli lubicie oddawać się podobnym rozrywkom i akurat szukacie czegoś nowego do oglądania, to może skorzystacie z moich rekomendacji.

Kolejność alfabetyczna, bo jakaś musi być. Lubię porządek ;)



ALICJA (ALICE), 2009
To właściwie miniserial, składający się z dwóch 90-minutowych odcinków. Trafiłam na niego  przypadkiem, ale muszę przyznać, że byłam oczarowana. Jest to uwspółcześniona wersja "Alicji w Krainie Czarów" i chyba najlepsza, jaką widziałam. Jeśli lubicie baśniowe klimaty, to idealna propozycja dla Was.




BIAŁE KOŁNIERZYKI (WHITE COLLAR), 2009-2014
Dwa słowa. Neal Caffrey. To głównie dla niego oglądałam ten serial. Neal jest jednym z najlepszych na świecie fałszerzy, który w zamian na wolność podejmuje współpracę z FBI. Wykorzystując swoje wyjątkowe zdolności, pomaga schwytać najbardziej poszukiwanych przestępców. Zawsze może liczyć na swojego praworządnego partnera, agenta Petera Burke'a oraz ekscentrycznego przyjaciela Mozziego.
Pokochałam ten serial za zagadki kryminalne, mnóstwo humoru i świetnych bohaterów. 




BREAKING BAD, 2008-2013
Ten serial zdobył tyle nagród (m.in. Złoty Glob dla najlepszego serialu dramatycznego w 2014 roku), że musieliście o nim słyszeć. Jest to historia nauczyciela chemii, który dowiadując się, że zachorował na raka, postanawia zabezpieczyć finansowo swoją rodzinę. Wybiera sposób, który w krótkim czasie pozwoli mu zebrać jak największą sumę pieniędzy. Zaczyna produkować metaamfetaminę.
Serial z odcinka na odcinek i z sezonu na sezon rozkręca się coraz bardziej. Zakończenie może nie powala na kolana, ale na pewno nie rozczarowuje. Zdecydowanie warto! :)




DEXTER, 2006-2013
Pamiętam jak z wypiekami na twarzy, oglądałam pierwsze odcinki serialu o techniku policyjnym, który nocą, w niewybredny sposób, pozbawia życia przestępców, którzy w jakiś sposób uniknęli wymiaru sprawiedliwości.
Niestety "Dexter" nie zawsze trzymał poziom. Im dalej, tym było gorzej. Twórcy pokazali, że kompletnie nie mieli pomysłu na zakończenie. Mimo to, mam do niego sentyment i dlatego zasłużył na miejsce na mojej liście.




DR  HOUSE (HOUSE M.D.), 2004-2012
Z Housem jest podobnie jak z Friends. Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o tym serialu. To prawda, że główny bohater jest aspołeczny, arogancki, irytujący i w dość osobliwy sposób traktuje swoich pacjentów, ale przy tym jest również niesamowicie charyzmatyczny i co tu dużo mówić, genialny. Jeśli o mnie chodzi, to mogłoby powstać kolejne 8 sezonów... i jeszcze 8. Nie miałabym nic przeciwko :)
Po obejrzeniu ostatniego odcinka, nie mogłam się pogodzić z tym, że to już koniec.



FOREVER, 2014-2015
Jest mi strasznie smutno, że Forever został zawieszony po pierwszym sezonie. Ok, może fabuła nie była jakoś szczególnie odkrywcza, a główny motyw faktycznie był lekko oklepany, ale niesamowicie przyjemnie oglądało mi się ten serial. Zdecydowanie miał swój klimat i pozwalał mi się totalnie zresetować i odprężyć.
Mimo wszystko, warto obejrzeć, chociaż te 22 odcinki, które powstały.


Troszkę mi się tych seriali nazbierało, więc żeby nie zanudzić Was na śmierć, postanowiłam podzielić wpis na dwie części. Chyba nie macie nic przeciwko? ;)


Coś Was zaciekawiło?
Oglądaliście już te seriale? A może któryś z nich jest dla Was kompletną nowością?
Mam nadzieję, że podzielicie się ze mną swoimi ulubionymi serialami. Potrzebuję czegoś nowego na jesień :)



Do następnego...
M.




Źródła zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7


Zobacz również

Brak komentarzy :

Obsługiwane przez usługę Blogger.